POZYCJA SIŁY DOROSŁYCH WOBEC DZIECI

Nawet jeśli uważamy się za współczesnych i oświeconych rodziców, raz po raz zdarza się nam przemawiać do i dzieci w podobny sposób, w jaki mówiono dawniej: Zrobisz to. Dlaczego? — Dlatego, że ja tak mówię.Ojciec w starożytnym Rzymie posiadał władzę absolutną nad ; swoimi dziećmi, rozporządzał nawet ich życiem i śmiercią.Wpływ tej patriarchalnej pozycji siły w naszej kulturze jest ogromny; w Kościele chrześcijańskim ujawnia się mimo istnie­nia ewangelii „wolności — i odpowiedzialności —dzieci Bo­żych”.Czy w takim razie wychowanie antyautorytarne jest tym prawdziwym? Nie sądzę. Jest to zbyt wyraźna reakcja na przeszłość, na pozycję siły dorosłych wobec dzieci i naciąganą moralność, która dokumentowała ten układ. 

DZIECKO POŚRÓD NAS

Jesteśmy w kościele protestanckim w pewien niedzielny po­ranek, gdzieś w Holandii. Wspólnota, o ile zjawiła się w ca­łości, siedzi w ławkach, oczekując, na Słowo. W tej postawie trwa całą godzinę, nieruchomo, podczas kiedy modlitwy i pie­śni wznoszą się ku niebu. Widzi się wielu starszych ludzi i wiele pustych ławek. Tu i ówdzie, ukryte za plecami rodziców — dzieci. Siedzą zagubione, wydaje, się, jakby trafiły tu przy­padkiem. Tak czy owak, nikt o. nich nie pamięta* ani w pie­śniach, ani w modlitwie, ani w kazaniu. Jest tak, jakby ich nie było. Jeśli kręcą się w ławkach, to zaraz zostają przywołane do porządku: mają siedzieć cicho. Być może te dzieci są tutaj w każdą niedzielę. „Trzeba je do tego wcześnie przyzwyczajać — mówią rodzice. — Nie za­stanawiają się nad tym; wiedzą, że tak musi byc. 

FILOZOFIA ŻYCIA DZIECKA

Gdzie byłem, zanim się urodziłem?” To „ja”, inne niż ktos drugi, osłonięte błonką, , ja”, które żyje i porusza się i którego imię znamy. Dziecko przeraża myśl, że miałoby go nie być przed paroma laty, że jego rodzice go nie znali i że znajoma prze­strzeń pokoju i łóżko stały puste. Lęk ten podobny jest do lęku przed śmiercią: „Mamo, gdzie byłem, kiedy nie było mnie jesz­cze w twoim brzuchu? Czy byłem wtedy umarły?” — pytał trzy­letni chłopiec. Dziewczynka zaś w tym samym wieku mówi o tej tak niedalekiej przeszłości przed narodzinami: „Kiedy jeszcze byłam umarła…” Taka jest pierwotna filozofia życiowa dziecka. 

SZTUKA TŁUMACZENIA

Dlatego należałoby dziecku wyjaśnić, że istnieje jeszcze inne osobne „gniazdko”, gdzie maleństwo rośnie, oraz osobna „rurka”, która, rozciągliwa jak guma, pozwala małemu się urodzić. Kolejnym pytaniem dziecka jest zwykle: Jak takie maleństwo wychodzi na zewnątrz? Cała sztuka polega na tym, aby nie powiedzieć za mało, ale i nie za dużo naraz. Wydaje się, że dziecko pyta o mniej spraw, niż dorosły chciałby wyjaśnić. Dziecko żąda więcej informacji, niż daje lekcja anatomii, i na pewno informacji, która mieści się w jego świecie doznań emocjonalnych. Dziecko pyta o to, skąd się bierze, dlaczego należy do rodziców, o swoje ciało, czy czegoś w nim brakuje, czy nie.

JĘZYK WIARY

Kto wie, być może zaczynamy wierzyć od początku dzięki za­stanawiającym odkryciom dzieci. Powinniśmy wtedy zapom­nieć na chwilę o naszej nauce szkolnej. „Dlaczego słońce znika i robi się ciemno?” Odpowiedź znamy z książek: Zie­mia się kręci. Dlatego jest dzień i noc. Na pewno znajdziemy dla malca i inne „dlatego”. „Słońce idzie spać, dlatego robi się ciemno. My teraz też możemy iść spać; jakże bylibyśmy zmęczeni, gdyby ciągle był dzień!” Kłamstewko w dobrej wie­rze? Może. mamy inne, głębsze odpowiedzi, nie tylko z zakresu nauk przyrodniczych? Dlaczego jest światło i ciemność? To coś więcej niż zjawisko natury; to pierwotny rytm naszego istnienia, dramatyzm sta­wania się i przemijania, język wiary.

GDY IDĄ DO SZKOŁY

Dzieci milkną, kiedy idą do szkoły; przyczyna tkwi zapewne w indoktrynacji naszej materialistycznej. racjonalistycznej i technicznej kultury, gdzie liczenie jest podstawą, a rzeczywi­stość jest rozpięta na liczbach, wymiarach, ciężarach, prawach, zdaniach, czasownikach, polach bitew i nazwach miejsc. Zrozumiałe jest, że rodzice nagle doznają uczucia, że muszą zająć się wychowaniem religijnym dzieci, kiedy ich trzylatek przychodzi z pytaniem. Bóg i śmierć będą stanowić motyw przewodni. W wypowiedziach dzieci dominują następujące tematy: istnie­nie Boga, Jego istota i forma (postać). Jego wielkość, niewi- doczność, wszechmoc, nieprzemijalność i obecność. Jego tran­scendencja i immanencja; co to znaczy wykraczać poza świat, tkwić w świecie; stworzenie, jak powstał Bóg, człowiek i jego dusza, narodzenie i śmierć.

PIERWSZA SZKOŁA WIARY

Ojciec znaczy powaga i władza. On przychodzi do domu z pracy, ze świata. Od niego oczekuje się przewodnictwa. Odiseria Knechtle nazwała kontakt z rodzicami „pierwszą szkołą wiary”, „pierwszą lekcją religii”. Człowiek nie może zaufać Bogu nie ufając ludziom i me żyjąc we wspólnocie. Nie można wierzyć w Boskie miłosier­dzie nie doznając ze strony ludzi przebaczenia i akceptacji. Wielu z nas ma ogromne kłopoty z pojęciem zaufania w wie­rze. Przeżywamy niemoc, bezsilność emocjonalną nie mogąc oddać się Bogu. Taka sytuacja ma swoje korzenie w doświad­czeniach dzieciństwa. Mogą one stanowić urodzajną albo ja­łową glebę dla możliwości nawiązania kontaktu z Bogiem.

Edukacja to inwestycja

Kiedy słucha się dyskusji polityków i debat sejmowych dotyczących edukacji, odnosi się wrażenie, że jest to priorytet dla wszystkich sił politycznych, że nie ma polityka, który by nie rozumiał, że inwestycja w edukację decyduje o przyszłości narodu i jest inwestycją najpewniejszą, która przyniesie przewidywalne korzyści. Dużo gorzej wygląda sprawa działań w sferze oświatowej kiedy przychodzi do konkretów. Zawód nauczyciela nadal nie jest na tyle atrakcyjny i konkurencyjny, aby wybierali go najlepsi z najlepszych. Wszyscy więc godzą się na to, by kolejne pokolenia były edukowane przez przeciętniaków, co skutkuje również coraz niższym poziomem kształcenia akademickiego. Inna ważna sprawa, to liczebność klas. Z założenia nauczyciel powinien traktować każdego ucznia indywidualnie, diagnozować jego problemy i osiągnięcia. Rzecz nie do zrealizowania przy liczebności klas rzędu trzydziestu kilku osób. Niż demograficzny teoretycznie powinien sprzyjać zmniejszeniu liczebności klas. Nic podobnego, gdyż władze zalecają likwidacje klas, szkół i etatów nauczycielskich i gromadzą uczniów ponownie w klasach trzydziestokilkuosobowych.

Nastolatkowie i imprezy

Nastolatkowie bardzo lubią imprezy. I nie ma się co dziwić. Każdy przecież lubi dyskoteki, każdy lubi miejsca, w których może się wyszaleć. Dzięki temu oczywiście wyładowują swoją energię na tańce i do domu wracają bardzo wyciszeni. Jednakże rodzice niezbyt dobrze patrzą na to, ze dziecko chce iść na dyskotekę. Uważają, ze może się im stać jakaś krzywda. Wymyślają zaraz sto różnych mało prawdopodobnych problemów na to, by nie puścić dziecka na dyskotekę, a tak być nie powinno. Przecież dziecku trzeba ufać, trzeba mu wierzyć, a nie zakładać z góry, że zrobi jakąś głupotę. Niejednokrotnie każdy z nas doskonale wie, ze rodzice robią to przeważnie z miłości do dziecka, chcą go uchronić przed niebezpieczeństwem, które czeka na niego na dyskotece. Jednakże czy ma to sens? Przecież zakładając, że może się stać mu jakaś krzywda to nie powinien w ogóle nigdzie wychodzić. Nawet w drodze do szkoły czeka na dziecko jakieś zagrożenie, więc czemu do szkoły nastolatek może iść. Nie można rozpościerać nad dzieckiem parasola.

Rodzice i ich wpływ na naukę

Większość rodziców zdaje sobie dzisiaj doskonale sprawę z tego, jak ważne jest wykształcenie i jego wpływ na dalsze życie ich dziecka a dziecko i jego dobro to niewątpliwie jeden z kluczowych czynników decydujących w opinii samego rodzica o tym, czy dobrze wykonał swoje zadanie, jakim jest opiekowanie się dzieckiem od momentu jego przyjścia na świat, prze okres dojrzewania na dojrzałości kończąc. Rodzice nigdy nie przestają martwić się tym, jak poradzą sobie ich dzieci dlatego starają się zawsze mieć wpływ na ich decyzje, co niewątpliwie bywa czasami konfliktowe. Ale w pierwszych latach dorastania słuchanie się rodziców to podstawa unikania głupich zachowań czy błędnych decyzji. Bez wątpienia w wielu przypadkach tylko obawa przed niezadowoleniem sprawia, że młody człowiek jest w stanie przezwyciężyć swoją niechęć do zdobywania wiedzy i mimo wszystko udaje się do szkoły, by zaspokoić oczekiwania swoich rodziców. Nierzadko tylko od zaangażowania rodziców zależą także dobre wyniki w tej szkole.

OBRAZ BOGA

Skąd się bierze taki obraz Boga? Kojarzy on się z wizją pro­roka Daniela (7,9—14): „Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ogni­stych płomieni, (…) Tysiąc tysięcy służyło Mu”. Dzięki sztuce bizantyjskiej dopiero tysiąc lat później obraz Boga zadomowił się w Kościele chrześcijańskim. Przedtem istniał lęk przed przedstawianiem Boga. Malowano jedynie rękę, która wyłaniała się z chmury, albo słowa Boga pojawia­jące się w rozświetlonej chmurze. Lęk ten wywodzi się z drugiego z dziesięciu przykazań Księ­gi Wyjścia (20,4—5): „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żad­nego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (…).” Nie mówi się tu wyraźnie o Bogu, lecz o bożkach. Jest to gruntowne odrzucenie religii naturalnej, zabobonu, magiczne­go opanowania sił natury  nurtów, które znajdowały wspólne formy wyrazu.

KIM JEST BÓG?

Istnieje od dawna zakorzenione przekonanie o tym, jak dzieci wyobrażają sobie Boga. Uważa się, że dziecko wyobraża sobie Boga jako starszego mężczyznę z brodą, który siedzi na tronie wśród chmur. Oczy­wiście taki obraz Boga nie wytrzymuje próby wieku i wraz z jego porzuceniem może zniknąć wiara w Boga. Czy takie, przekonanie jest prawdziwe? Stało się ono prawie dogmatem wiary dzieci. Czy dziecko jednak tak wyobraża so­bie Boga, jak przedstawiany On jest na starych malowidłach? Może to tylko dorośli przyczyniali się do przekazywania ta­kiego obrazu Boga, na przykład rozdając obrazki z Jego po­dobizną?

NASTĘPSTWA DLA WYCHOWANIA

Jakież to tragiczne, że chrześcijanie tak często wykazywali podobieństwo do „starszego syna”… Z tej przypowieści wynikają konkretne wnioski dotyczące przekazu wiary dzieciom. Oznacza to koniec obrazu karzącego i wynagradzającego Boga, ponieważ On jest nieskończenie sprawiedliwy. A następstwa dla wychowania? Moglibyśmy dać się zainspi­rować przez tę opowieść, aczkolwiek nie możemy postępować wobec dzieci z wielkodusznością Boga. Jesteśmy tylko ludźmi. Nie możemy inaczej, jak tylko przy pomocy naszej skali dobra i zła, prowadzić naszych dzieci, z mniejszym lub większym po­wodzeniem. Lecz obraz prawdziwie pedagogicznego postę­powania w tej przypowieści, w której nic nie jest możliwe bez miłości, zwłaszcza w kryzysach i konfliktach z dziećmi może oznaczać prawdziwe wyzwolenie. Takie wyzwolenie od odpo­wiedzialności w stosunku do tych, którzy przyjdą po nas, tych mniejszych od nas.

WYJŚCIE NAPRZECIW SIEBIE

Ojciec wychodzi synowi naprze­ciw, zanim jeszcze usłyszy od niego, że ten właściwie nie czuł się już godny nazywać jego synem. Miłość Boga jest ważniej- ; sza niż nasza świadomość grzechu; chrześcijanie często przestawiają tę kolejność.  Syn nie może nawet wypowiedzieć swojej gotowości do po­kuty i zadośćuczynienia, tak jak to planował; zostaje ogarnięty i entuzjazmem, z jakim wkłada mu się na rękę pierścień, pro­wadzi na ucztę. Jezus chciał powiedzieć: Taki jest dla was Bóg. Nie naśladuje Go w tym żaden z ziemskich ojców. Jest to absolutnie nieoczekiwane, przytłaczające, Boskie. Tu człowiek znowu stoi pośrodku raju, przyjęty w szczęśliwości, która odległa jest o nie­bo od ziemskiego dobra i zła.

BEZ DOBRYCH RAD

Człowiek może tu iść w świat  jako wolny. Nie otrzymuje dobrych rad. Żyje z tego, czego nauczył go ojciec, nawet jeśli wszystko zapomniał. Niszczy to. Staje się sługą i niewolnikiem na zewnątrz, lecz i wewnętrznie, poprzez poczucie winy i pokutę. Wchodzi w ślepą uliczkę to pozwala mu przypomnieć sobie o swojej więzi z ojcem.Kiedy wraca, ojciec wychodzi mu naprzeciw z radością. Za­pomina o swoim prestiżu. Uderzające, ojciec nie pyta nawet syna: „Powiedz najpierw, coś ty robił?” Później przychodzi starszy syn — faryzeusz — z moralnością i sądem; pozostaje w tym spotkaniu jako statysta.

PRAWDZIWA PEDAGOGIKA

Przed Bożą miłością ostatecznie wszystko musi ustąpić. Wolno nam nawet powiedzieć: Także piekło przed nią ustąpi. Piekło, które wymyśliła chrześcijańska tradycja jako miejsce kary wyznaczonej przez patriarchalnego Boga, gdzie źli ludzie będą wiecznie cierpieć. Cóż to za przerażający Bóg, który sam miałby panować wiecznie, w otoczeniu „dobrych” i w wiecznej szczęśliwości, pozwalając| na to, aby stworzone przez Niego istoty w nieskończoność musiałyby znosić najgorsze męki!  Niebo stałoby się piekłem, gdyby to była prawda| Przeczytajmy lepiej fragment Ewangelii według św. Łukasza,rozdział 15. Możemy tu zobaczyć innego Boga. A jednocześnie obraz prawdziwej pedagogiki. 

SIŁA KTÓRA ZMIENIA LUDZI

Nie jest to na pewno „kochany Pan Bóg” ani „nasz dobry Bóg”, lecz Bóg w którego wspólnocie trzeba absolutnie wykluczyć cie­mności i zło. W Jego królestwie nic ma miejsca na zło. demona ludzkiej pożądliwości i pędu niszczenia. Stąd też przypowieści Jezusa, które w bardzo skoncentrowanej mowie obrazów wy­rażają jedno: Nie ma innej możliwości, by wejść do niego, jak w miłości i jedności z Bogiem i błiźnim. Zwłaszcza Ewangelia Dobra Nowina przynosząca wyzwolenie, głosi, że miłość Boga jest silniejsza niż wszystko to, co człowiek może zbudować; jest to światło, które pokona ciemności, miłosierdzie przyj­mujące człowieka, który na nie nie zasłużył i który go nie ocze­kiwał, siła, która zmienia ludzi.  

MORALNE LUDZKIE GRANICE

Ktoś stojący obok. nie podejrzewający niczego, mógłby powiedzieć: „Bóg. którego przedstawiacie dzieciom, jest uosobieniem patriarchalnego auto­rytetu. Jest wszechmocny, wszystkiego można od Niego ocze­kiwać; dał co prawda swoim dzieciom swobodę działania: mogą one zawsze w czymś zawinić — oczekuje się jednak, że wtedy wkroczy, położy koniec występkowi, zagrzmi, człowiek zaś podda się swemu losowi. A los ten przeżywa się jako karę lub nagrodę”. Musimy się zastanowić, czy taki Bóg jest rozpoznawalny jako Bóg Chrystusa. Jaki jest obraz Boga. przekazany nam przez Chrystusa? Jest to Bóg. który w swojej miłości i miło­sierdziu przekracza wszystkie moralne ludzkie granice.